Biała Perła vs iBright – Co mi pomogło?

Ustalony termin ślubu naprawdę zmobilizował mnie do działania. Weszłam na strony kilku klinik dentystycznych w Warszawie, żeby sprawdzić ceny wybielania zębów. Oczywiście sposobów jest kilka, ale taki najlepszy, tzw. lampą BEYOND II to koszt ponad 800 zł! I to, uwaga, w promocji! No niestety, jestem studentką, nie stać mnie, żeby wyłożyć takie pieniądze… Poprosiłabym o wsparcie rodziców, ale oni i tak w znacznej części pokrywają koszty naszego wesela, więc nie mam sumienia prosić ich o więcej…
Zaczęłam szukać innych opcji – bardziej w moim zasięgu. Ktoś z was napisał mi ostatnio o suplemencie „Biała Perła”. Zapoznałam się z ich ofertą na stronie – trochę tych produktów jest, trochę nie wiedziałam na co się zdecydować – czy na system 5dniowy czy 10dniowy… Ostatecznie uznałam, że chyba lepiej zadziałać czymś przez dłuższy okres czasu i wybrałam kurację 10dniową. Dokupiłam też pastę wybielającą do codziennego stosowania – taką dedykowaną osobom pijącym herbatę i kawę. Zamówiłam wszystko w aptece internetowej i zapłaciłam za całe zamowienie 100 zł (80 za kurację i 20 za pastę).

Zaczęłam kurację od razu jak tylko dostałam paczkę do domu. Producent obiecuje efekt wybielenia zębów aż o 5 odcieni! Nie mogłam się doczekać.

Biała Perła – perełka na rynku? Niestety nie do końca.

Generalnie, system 1odniowy to kuracja oparta o „3-fazową enzymatyczną formułę”, jak nazywają to na stronie. W pudełku znalazłam więc 3 rodzaje żeli – inicjujący, aktywujący i wybielający. Były też nakładki na zęby, pojemnik do ich przechowywania oraz skalę bieli dzięki której mogłam śledzić proces wybielania. Z nakładkami na zęby była niezła zabawa! Trzeba było nagrzać wodę – tak, żeby nie był to wrzątek – do 80 stopni, wlać do miski i zanurzyć w niej nakładki na kilka sekund. Dzięki temu rzeczywiście stały się miękkie i mogłam je dopasować do swoich zębów. Oczywiście odczekałam chwilę, żeby się nie poparzyć! Trzeba na to uważać, bo czytałam na różnych forach, że ludzie sobie parzyli dziąsła :/ Po 30 sekundach nakładka zachowuje już kształt zębów i można ją zdjąć. Umyłam zęby żelem inicjującym – trzeba było to robić ok. 2 minut. Potem wycisnęłam do obu nakładek żel wybielający tak, żeby były nim dobrze pokryte. Następnie żelem aktywującym z pędzelkiem posmarowałam wszystkie zęby i założyłam przygotowane nakładki. Trzymałam tak 10 minut. Po ich zdjęciu, przepłukałam tylko zęby wodą. I oczywiście umyłam dokładnie nakładki. Trochę to skomplikowane, nie powiem. Nakładki po pierwszym dopasowaniu musiałam obciąć bardziej niż sugeruje to instrukcja, bo sięgały tak daleko, że wywoływało odruch wymiotny :/ Niestety smak produktu też nie do końca mi podszedł, poza tym po jego użyciu nie mogłam się go pozbyć i wszystko co jadłam smakowało… dziwnie. Najgorsze odkryłam jednak dopiero po 3 dniach stosowania Białej Perły, kiedy zachciało mi się moich ulubionych lodów czekoladowych. Moje zęby stały się bardzo wrażliwe i praktycznie uniemożliwiło mi to zjedzenie porcji lodów do końca.

Mimo wszystko, byłam dzielna i stosowałam produkt rano i wieczorem przez kolejne 10 dni. Oczywiście używałam też do standardowego mycia zębów pasty od Białej Perły. Jak rezultaty? Niestety marnie. Według skali bieli, która była dołączona do produktu odcień moich zębów zmienił się o… jeden! Z obiecanych pięciu. Jak dla mnie to trochę za mało. No i nadal nie mogę jeść ulubionych lodów…

iBright – prawdziwe olśnienie

Trzeba było szukać czegoś innego. Na forach równie często co o Białej Perle, rozmawia się o produkcie iBright. Czas leciał, więc nie ma na co czekać. Trochę się wahałam, czy zamówić jedno opakowanie za 199zł, czy od razu dwa za 339zł, co opłacało się bardziej. Stwierdziłam jednak, że cena nie jest mała, a nie mam pewności, czy ten produkt zadziała, więc zamówiłam jedno opakowanie nazwane też jako „zestaw startowy”.

W pudełku znalazłam 5 chusteczek wybielających z fluorem, spray przygotowujący, żel do wybielania, silikonową nakładkę na żeby i lampę LED o mocy 5 wat. Mogłam wybrać dwa rodzaje sesji – 5 lub 7dniową. I tym razem zdecydowałam się na dłuższą, licząc na lepszy efekt. Miałam więc użyć produktów pierwszego dnia (przez 30 minut), czwartego i siódmego (już po 10 minut).  Cała kuracja wydała mi się mniej skomplikowana niż Biała Perła. Trzeba tylko jedną z dołączonych chusteczek zamoczyć w żelu przygotowującym (jej niebieską stronę), nałożyć ją na palec i przez minutę czyścić zęby. Później nałożyć na nakładkę żel wybielający, przymocować nakładkę do lampy LED, umieścić w ustach. I już. Trzeba tylko pamiętać o włączeniu lampy! 😉 Lampa wyłącza się sama po 10 minutach, więc pierwszego dnia musiałam sobie mierzyć czas i potem ją włączyć jeszcze dwa razy, żeby działała łącznie 30 minut. Postanowiłam przez te 7 dni trwania kuracji nie przyglądać się za bardzo zębom, żeby mieć potem efekt WOW. Było ciężko, nie powiem, ale wytrwałam i… powiem wam, że to naprawdę DZIAŁA! Moje zęby były wyraźnie bielsze! Według dołączonego paska o jakieś 3 odcienie. I to tylko przez 7 dni. Teraz wiem, że muszę kupić kolejne opakowanie, żeby osiągnąć prawdziwie hollywoodzki uśmiech. I w dniu ślubu OLŚNIĘ wszystkich!

Najlepsze jest to, że przez cały czas trwania kuracji nie odczułam żadnych skutków ubocznych. Zęby nadwrażliwe po zastosowaniu Białej Perły wracały do siebie i mam już coraz mniej problemów przy jedzeniu bardzo zimnych lub bardzo gorących rzeczy. Poza tym nie miałam żadnych problemów z zajadami, nadmiernym wysuszeniem ust, czy bólem dziąseł – a o tych rzeczach pisali ludzie przy wypróbowywaniu różnych innych środków na wybielanie zębów. Producent iBright obiecuje zero skutków ubocznych i dotrzymuje słowa. Tak jak w przypadku działania! Ten preparat to strzał w dziesiątkę! Teraz na pewno kupię jeszcze jedno pudełko, a i bezpośrednio przed ślubem zainwestuję w pudełko lub dwa. Niestety ani żaden produkt ani nawet zabiegi u dentysty nie dają efektu na lata. Co jakiś czas wszystko trzeba powtarzać. Wolę jednak to, niż rezygnację z ulubionej kawy i herbaty. 😉 A wy, używaliście iBright?

Aktualizacja

Pytacie mnie gdzie kupić iBright, polecam bezpieczny zakup na stronie producenta.