Wybielanie

SKĄD SIĘ BIORĄ PRZEBARWIENIA NA ZĘBACH?

17 lutego 2017

Kolor moich zębów nie zawsze mi przeszkadzał. Tak naprawdę palącym problemem stało się to od momentu, kiedy pomalowałam włosy na blond. Ciepły, słomkowy kolor bardzo pasuje do mojej cery (o wiele bardziej niż mój naturalny „mysi” brąz) i spotkało mnie po tej metamorfozie bardzo wiele komplementów. Wiedziałam, że była to dobra decyzja i nie chce już wracać do „naturalek”. Jednak ostatnio, kiedy zaczęłam oglądać swoje zdjęcia w nowym kolorze, z przerażeniem odkryłam, że odcień moich zębów nie odbiega znacząco od koloru jaki mam na głowie! Wpadłam w panikę, zaczęłam się zastanawiać, czy to kwestia odpowiedniego światła, czy wszyscy wcześniej to dostrzegali, tylko ja trwałam w tej okropnej nieświadomości. Nabawiłam się niesamowitego kompleksu. Śmieję się teraz zauważalnie mniej, a jeżeli już, staram się zasłaniać usta. Do tej pory nigdy nawet się nad zębami nie zastanawiałam. Miałam to szczęście, że nie musiałam nosić  żadnych aparatów, jak wiele moich rówieśników, bo zęby mam równe i proste. Ale jak mogłam nie zwrócić uwagi na ich kolor?? Wróciłam do zdjęć sprzed kilku lat. Pełny, szczery, prawdziwie „amerykański” uśmiech miałam chyba na każdym z nich. I, co dziwne, nie widziałam, żeby miał żółtawy odcień. Czy rzeczywiście to mój nowy blond tak podbija kolor moich zębów?
Postanowiłam zrobić to, co każdy normalny człowiek robi w sytuacji problemów i niejasności w życiu – zaczęłam przeglądać Internet! Szybko zdałam sobie sprawę z czym może się wiązać mój problem. Jestem – stety niestety – wielbicielką herbat i kaw. Wszelkiego rodzaju! W ciągu dnia niemal nie rozstaję się z ulubionym kubkiem.

Jak się okazuje – kawa, herbata czy chociażby czerwone wino (nie ukrywam, że też bardzo lubię wypić lampkę do kolacji) – powodują przebarwienia na zębach. Kolor wyjściowy może zmienić się przez to nawet o kilka odcieni! Co prawda prawidłowa higiena temu zapobiega, ale patrząc wstecz czy naprawdę dbałam o ich higienę w prawidłowy sposób? Jasne, myję zęby dwa razy dziennie – czasem nawet częściej. Ale czy faktycznie przez minimum 2 minuty? No nie sądzę… Nici dentystycznej też u mnie w łazience nie znajdziecie… Nie mówiąc już o płynie do płukania ust. Niestety, moje zaniedbania  widać gołym okiem.

Teraz sytuacja stała się jeszcze bardziej pilna, bo wreszcie, po rocznym narzeczeństwie udało nam się w końcu wspólnie z narzeczonym ustalić datę ślubu. Za pół roku! To z jednej strony masa czasu. Z drugiej – czy uda mi się w tym okresie znaleźć odpowiedni sposób lub środek? Może macie coś do polecenia??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *